Oczyszczające masełko do twarzy Waunt by Oriflame

 

Witajcie Kochani. Dzisiaj na tapet bierzemy masełko do twarzy, które okazało się prawdziwym hitem. W pełni wegańska formuła, delikatna konsystencja, to coś, co wyróżnia ten kosmetyk na tle innych, dobrze nam znanych, drogeryjnych masełek do oczyszczania buzi.

Co o tym masełku pisze sam producent?

" Bogate masło oczyszczające, które głęboko oczyszcza i nawilża skórę, a także błyskawicznie rozpuszcza makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia. Podczas wmasowywania w skórę zmienia się w olejek, a po kontakcie z wodą w mleczko oczyszczające. Wegańska pielęgnacja skóry.

Błyskawicznie rozpuszcza makijaż i zabrudzenia za jednym zamachem
Dogłębnie i delikatnie oczyszcza skórę
Oczyszczające masło, który przy okazji nawilża i odżywia suchą skórę"

Co ja o nim sądzę?

Pierwszy raz spotykam się z tak wygodną konsystencją, w tego typu produkcie. Jest na prawdę bardzo przyjemne w użytkowaniu. Masełka do demakijażu, kojarzą się nam zazwyczaj ze "zbitą" masą, którą ciężko przetransferować z pojemniczka na twarz, tutaj nie mamy tego problemu. Masełko zamknięte jest w tubce, co jest przede wszystkim higienicznym rozwiązaniem, nie musimy zanurzać w nim palców, dzięki czemu mamy pewność, że nie zanieczyścimy go w żaden sposób. 


 

Wystarczy niewielka ilość, aby pokryć nim twarz, a wtedy to zaczyna się istna magia! Masełko nakładamy na suchą twarz i delikatnie masujemy, powstaje wówczas bardzo przyjemny olejek, który przyciąga wszelkie zanieczyszczenia. Bez obaw można "pracować" nim na oczach, nie ma żadnego pieczenia ani szklistości oczu (to przede wszystkim zasługa składników zawartych w tym produkcie, nie ma w nim żadnych alergenów, ani pospolitych środków myjących, które często powodują dyskomfort). Po krótkim masażu nabieramy odrobinę ciepłej wody i znowu magia! Z substancji olejkowej, tworzy się nam na duzi delikatnie myjąca emulsja. Masełko świetnie radzi sobie z makijażem, podkład rozpływa się pod nim dosłownie w chwilę, tusz, layner też nie stanowią tu żadnego problemu. Po demakijażu spłukujemy tylko wszystko ciepłą wodą i gotowe! Następnie wystarczy tylko tonizować twarz i przejść do kolejnych kroków pielęgnacyjnych. Nie potrzebujemy już żadnych zabiegów myjących, czyszczących, ponieważ buzia jest domyta z wszystkiego! Do tego delikatny, bardzo ładny zapach uprzyjemnia tę rutynę.

Jak wspominałam, przy używaniu nie mam żadnych problemów ze szczypiącymi oczami, pod okiem nie zostaje mi "panda", a buzia po jego użyciu jest "uspokojona" i co najważniejsze- nawilżona.

Skład tego cudaka jest następujący:

ETHYLHEXYL PALMITATE, AQUA, GLYCERIN, BEHENETH-25, THEOBROMA GRANDIFLORUM SEED BUTTER, SODIUM LEVULINATE, PENTYLENE GLYCOL, LACTOCOCCUS FERMENT EXTRACT, LACTOBACILLUS/BRASSICA NIGRA SEED FERMENT EXTRACT, CAPRYLYL GLYCOL, TOCOPHERYL ACETATE, SODIUM POLYACRYLATE, AMYLOPECTIN, CALCIUM LACTATE, XANTHAN GUM, BENZYL ALCOHOL, LEVULINIC ACID, PARFUM, DISODIUM EDTA, BENZOIC ACID, DEHYDROACETIC ACID, PHENOXYETHANOL, CI 19140, CI 16035

Nie znajdziemy tu nic, co wywoła u nas jakieś niepożądane reakcje. Są to składniki bezpieczne i dla nas i dla natury. Wiele z nich pomaga nam zachować odpowiedni poziom nawilżenia, tworzą niewyczuwalny film, który uniemożliwia odparowanie wody ze skóry, przez co działa na nią zmiękczająco i wygładzająco. Otulają twarz, ułatwiają przenikanie substancjom aktywnym wgłąb skóry, ale dbają też o nasz naturalny płaszcz lipidowy na cerze.

W masełku zastosowana została technologia Hydrosphere, której zadaniem jest utrzymanie odpowiedniego nawilżenia na stałym poziomie. co w ty temacie mówi Producent?

"Przypominające gąbkę cechy tej technologii zapewniają powolne uwalnianie nawilżenia, które - co potwierdzono klinicznie - utrzymuje się przez 24 godziny:

  • Od wewnątrz: wzmacnia barierę skórną, zmniejszając utratę wody.
  • Od zewnątrz: tworzy otulającą powłokę, który powoli uwalnia wilgoć i chroni skórę przed zewnętrznymi agresorami.


Masło Cupuaçu to wyjątkowe masło, które nawilża skórę, zatrzymując w niej wodę. Mało tego - jest ono również bogate w kwas oleinowy, który wzmacnia barierę skórną."


Czy Wy już macie swoje masełko Waunt? Znacie ten produkt? Jak się u Was sprawdził?

Zachęcam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami :)

Pozdrawiam, Ivy

 

Komentarze

  1. Wypróbowałam z Twojego polecenia :) Najlepsze masełko pod słońcem. Teraz wyczekuje cały dzień na demakijaż!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, mam jeszcze w zanadrzu kilka boomb :) ale nie wszystko na raz :) a masełko, na prawdę petarda, całkowicie coś innego, niż to, co już znamy.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty